Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Zagłada warszawskich dworków

08 lipca 2011 | Życie Warszawy | Rafał Jabłoński
Ostatni dworek w centrum miasta, czyli dom zwany „Pod filarkami”. Stał przy Marszałkowskiej  do 1890 r.
źródło: Biblioteka Narodowa
Ostatni dworek w centrum miasta, czyli dom zwany „Pod filarkami”. Stał przy Marszałkowskiej do 1890 r.
Tu stacjonował sztab gen. Józefa Chłopickiego podczas powstania listopadowego. Dwór wielokrotnie przebudowywano
źródło: Biblioteka Narodowa
Tu stacjonował sztab gen. Józefa Chłopickiego podczas powstania listopadowego. Dwór wielokrotnie przebudowywano
Marszałkowska, ale sprzed 220 laty. Na akwareli Z. Vogla widzimy całe rzędy drewnianych domków
źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie
Marszałkowska, ale sprzed 220 laty. Na akwareli Z. Vogla widzimy całe rzędy drewnianych domków
Jeden z praskich dworków przed stu laty. Dobudowano to i owo, ale wciąż był ładny
źródło: Biblioteka Narodowa
Jeden z praskich dworków przed stu laty. Dobudowano to i owo, ale wciąż był ładny

Zaczęły znikać w początkach XIX wieku, a wraz z nimi cała epoka. To drewniane dworki niepasujące do ceglanego miasta, tak jak szlachecka przeszłość do industrialnej społeczności

Dwory i dworki pojawiły się wokół stolicy już pod koniec wieku XVI i stanowiły rezydencje ziemiańskie oraz miejsca zamieszkania bogatszych mieszczan, mających ziemię wokół Warszawy.

W połowie XVIII wieku naliczono ich około półtora tysiąca.

Przybywały wraz z jurydykami, czyli miasteczkami niepodlegającymi władzom Warszawy, których było aż 26. W ich centrach pojawiały się budynki murowane, natomiast na obrzeżach stawiano domy tanie, z drewna i w kształcie doskonale sprawdzonym – a więc dworki. Po włączeniu jurydyk w granice miasta (pod koniec tego samego stulecia) dworek stał się z konieczności budynkiem warszawskim.

Strzeż się ognia

Najwięcej o starych dworkach dowiedzieć się można z kroniki wypadków. Bo płonęły one jak pochodnie, a ponieważ wokoło znajdowały się budynki gospodarcze, nieszczęście było pełne. I tak w roku 1822, opisując pogorzelisko przy ulicy Browarnej, „Gazeta Warszawska" narzekała, iż „mamy w mieście ciągłe pożary dworków", i pocieszała, że w obrębie miasta budowanie nowych domów drewnianych jest zabronione, więc „pożary te rzadszemi się staną". Niestety, tak nie było.

W roku 1827 tuż za Rogatkami Wolskimi w dwóch posesjach spaliło się wiele zabudowań drewnianych, ogniem zajęły się dworki, a „zaraz z początku tego pożaru zapewne zmorzony snem, 18-letni młodzieniec niezdołał uciec i postradał...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Wykup dostęp do pełnego Archiwum na 120 minut.

wyślij SMS o treści RP.ARCHIWUM na 7936
(koszt: 9 zł + VAT)

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 8973

Spis treści

Wyślij SMS o treści

RP.ARCHIWUM na 7936

i wykup dostęp do pełnego Archiwum
na 120 minut (koszt: 9zł + VAT)

lub

Zamów abonament