Plus Minus

Pamięć Schulza

JB 15.06.2002,

ROZMOWA

Pamięć Schulza

Mieszka pani w Drohobyczu, mieście Brunona Schulza. W połowie ubiegłego roku głośno protestowała pani przeciwko kradzieży części jego malowideł odkrytych w willi Landaua. Jak przyjęła pani wiadomość, że pozostałe prace również zostały wywiezione i mają być pokazane w muzeum krajoznawczym?

Dora Kacnelson: To, co się dzieje ze spuścizną Schulza w Drohobyczu, uważam za wielki skandal. Głośno mówiłam o barbarzyństwie, jakim było wywiezienie części tych prac z Ukrainy przez Yad Vashem i zdecydowanie byłam przeciwna, by te, które zostały, zabierać z mieszkania Kałużnych. Wtedy mówiliśmy o barbarzyństwie, ale ostatnie posunięcia mera Drohobycza Aleksieja Radziejowskiego również zasługują na to miano. Niektórzy będą mówić, że uratował obrazy Schulza, a ja uważam, że stało się coś dokładnie odwrotnego. Postąpił z nimi jak barbarzyńca.

Dlaczego pani tak sądzi?

Decyzja zapadła w pośpiechu, tuż przed wyborami, była po prostu poleceniem służbowym. Główny specjalista do spraw ochrony zabytków, Borys Woźnicki, dowiedział się o niej już po fakcie i to z prasy. Kiedy odkryto pierwszą część malowideł, ustalono, że konserwacją całości zajmie się komisja polsko-ukraińska. Wiadomo było, że jest to zadanie niezwykle trudne, więc wymaga specjalistów najwyższej klasy, a do takich należy bez wątpienia...


Widzisz 19% artykułu (długość pełnego artykułu w znakach: 6730).
Aby odczytać ten artykuł musisz być zalogowany.
Nie masz dostępu ?
Zamów pełen dostęp do Archiwum Rzeczpospolitej
Abonament
1 miesiąc: 199 zł netto + 23% VAT
3 miesiące: 570 zł netto + 23% VAT
12 miesięcy: 1990 zł netto + 23% VAT
więcej informacji >> zamów
Wykup dostęp przez SMS do artykułu lub całego działu
Dostęp do artykułu:
SMS o treści:
RP.ART
na numer:
73464
(3.0 zł + VAT)
Dostęp do działu na 120 minut:
SMS o treści:
RP.ARCHIWUM
na numer:
79464
(9.0 zł + VAT)