Kraj

Kierowcom puszczają nerwy

Tomasz Nieśpiał 28.01.2008,

Od trzech dni kierowcy tirów kilka razy na dobę blokują dojazd do przejścia granicznego w Dorohusku. Wielu wyczerpuje się paliwo i jedzenie. A końca protestu celników nie widać

– Nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że przez nasze przejście ktoś przewiózł np. dwa czołgi. Kontrola to fikcja i ogranicza się do wbijania pieczątek. Tutaj, w Dorohusku, jest jedna wielka dziura w granicy – mówi „Rz” jeden z najbardziej doświadczonych celników pracujących na polsko-ukraińskim przejściu w Dorohusku.

Protest sprzyja przemytnikom

Funkcjonariusze, których pracę obserwowaliśmy w weekend, nie chcą podawać nazwisk. Nie zgadzają się też na zdjęcia. Boją się, że niezadowoleni z odprawy podróżni „odwdzięczą” się za wielogodzinne czekanie.

Z 27 celników wpisanych w grafik w Dorohusku od kilku dni w pracy pojawia się najwyżej siedmiu. Reszta choruje lub jest na urlopach. W nocy z piątku na sobotę pracował jeden. O mały włos nie doszło do buntu kierowców samochodów osobowych. Po 12-godzinnej służbie kierownik zmiany dowiedział się, że nie ma zmienników. Koledzy zachorowali lub wzięli urlop na żądanie. – Zostałem sam. Mogłem zamknąć przejście i pojechać do domu, ale czułem, że kierowcy samochodów...


Widzisz 19% artykułu (długość pełnego artykułu w znakach: 5305).
Aby odczytać ten artykuł musisz być zalogowany.
Nie masz dostępu ?
Zamów pełen dostęp do Archiwum Rzeczpospolitej
Abonament
1 miesiąc: 199 zł netto + 23% VAT
3 miesiące: 570 zł netto + 23% VAT
12 miesięcy: 1990 zł netto + 23% VAT
więcej informacji >> zamów
Wykup dostęp przez SMS do artykułu lub całego działu
Dostęp do artykułu:
SMS o treści:
RP.ART
na numer:
73464
(3.0 zł + VAT)
Dostęp do działu na 120 minut:
SMS o treści:
RP.ARCHIWUM
na numer:
79464
(9.0 zł + VAT)