"W krzywym zwierciadle"
"W krzywym zwierciadle"
Artykuł Krzysztofa Gawlikowskiego dotyczący przyłączenia Hongkongu do Chin komunistycznych, umieszczony w 197. numerze Waszego pisma wydaje mi się w kilku miejscach dosyć tendencyjny. Oto moje wątpliwości:
1. Gawlikowski napisał: "Nasi dziennikarze pisali wprawdzie tylko o opuszczających to miasto, nie zaś o wciąż liczniejszych powrotach (...), gdyż burzyłoby to (...) obraz Čkomunistycznej dyktatury grożącej HongkongowiC". Australijscy dziennikarze pisali (a tv pokazywała) nie tylko o emigracji, ale również o powrotach do Hongkongu. Wyłonił się z tego niezbyt piękny obraz hipokryzji krajów demokratycznych. Dużo ludzi wracało, bo nie mogli dostać pracy w Australii czy Kanadzie. Część przyjmowała (czytaj kupowała) obywatelstwo australijskie tylko jako formę zabezpieczenia, mając zamiar wyjechać z Hongkongu na stałe jedynie w wypadku zagrożenia.
2. "(...) Radykalni antykomuniści Martina Lee mogli wtedy liczyć na poparcie kilkunastu procent mieszkańców". W Australii mało osób uważa Martina Lee czy Emily Lau za "radykalnych antykomunistów". Uważa się ich po prostu za demokratów. Po wypadkach na placu Tienanmen ich obawy w oczach, szczególnie, polskiego naukowca nie powinny wzbudzać zdziwienia. W końcu Wei Jingsheng (i wielu innych) siedzi w Chinach już 18 lat...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)