Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Idę, skacząc po górach

08 lipca 2006 | Plus Minus | SH
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane

WYPRAWY Z himalaistką Anną Czerwińską rozmawia Szymon Hołownia Idę, skacząc po górach Nie mam ochoty iść na Annapurnę, Manaslu czy Dhaulagiri. Nic do nich nie czuję. A mam ochotę na Gasherbrum I, więc idę Anna Czerwińska 4 lipca wyruszyła na Gasherbrum I (c) JERZY NATKAŃSKI, ANNA CZERWIŃSKA Z Jerzym Natkańskim podczas wyprawy na Makalu, kwiecień-maj 2006 Anna Czerwińska (c) MARCIN ŁOBACZEWSKI Rz: Dwa miesiące temu internetowe serwisy dla podróżników i himalaistów huczały od doniesień o Davidzie Sharpie, 34-letnim angielskim wspinaczu, który umarł w drodze na Mount Everest. Siedzącego trzysta metrów od szczytu Anglika minęło tego dnia co najmniej czterdziestu wspinaczy. Ostatnia wyprawa stwierdziła, że co prawda porusza powieką, ale i tak umiera. Podała mu więc tlen i poszła dalej. Jak to się mogło stać?

Anna Czerwińska: Wie pan, zawsze najłatwiej wydawać moralne osądy i debatować o etyce sytuacji ekstremalnych, gdy siedzi się w przyjemnym cieniu, z drinkiem w dłoni. Proszę sobie jednak wyobrazić tę konkretną sytuację pod szczytem góry, na którą w sezonie wchodzi codziennie kilka ekspedycji. Tam non stop kłębią się dziesiątki ludzi, z których większość wygrała właśnie na giełdzie albo dostała spadek po babci i wydała 50 tysięcy dolarów na jedyną w życiu szansę stanięcia na dachu świata. Cały ten tłum jest w dodatku lekko oszołomiony deficytem tlenu. W tym miejscu...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Brak okładki

Wydanie: 3884

Spis treści
Zamów abonament