Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Haust Broniewskiego

19 listopada 2011 | Plus Minus | Krzysztof Masłoń
 Władysław Broniewski podczas Festiwalu Kultury Studenckiej w Gdańsku. 1961 rok
autor zdjęcia: Darek Golik
źródło: Rzeczpospolita
Władysław Broniewski podczas Festiwalu Kultury Studenckiej w Gdańsku. 1961 rok

Gdy recytowałem jego wiersze, nie wiedziałem o nim nic poza oficjalnym życiorysem skrzętnie przemilczającym to, co w życiu poety było niepoprawne politycznie

Należę do pokolenia, które zostało zakatowane Broniewskim. „Elegię o śmierci Ludwika Waryńskiego" deklamowałem na akademii szkolnej w drugiej klasie szkoły podstawowej. Jakoś tak tuż przed Pierwszą Komunią Świętą.

Nie wiedziałem, co to takiego Szlisselburg, dlaczego bohater wiersza bywał w Genewie i gdzie właściwie ta Genewa jest, kto to był Lilpop – i cóż z tego? Wykułem te trzynaście strof „Elegii..." na pamięć i recytowałem je, najmarniej kilkanaście razy, na apelach, które w tamtych czasach zwoływano w szkołach nieomal co tydzień – zawsze jakiś powód się znalazł.

Nic dziwnego, że później, w liceum, odreagowywałem tamte poetyckie uniesienia nieco prymitywnie, najczęściej uczestnicząc w odśpiewywaniu chóralnym „Elegii..." na „wesolutką" nutę, co stanowiło żelazny numer wszelkich nieoficjalnych spotkań młodzieży, którym towarzyszyło spożywanie win patykiem pisanych.

Wielu jednak trzeba było tych napojów, nie wiem dlaczego winem zwanych, by zrekompensować sobie cały fałsz, deklaratywność i w istocie pustosłowie nie „Elegii..." nawet, bo była ona – niezależnie od okoliczności – wierszem szlachetnym, lecz poetyckich wypocin Broniewskiego, które atakowały wtedy zewsząd: z radia i megafonów, raczkującej telewizji i obowiązkowych wieczornic, podręczników szkolnych i kalendarzy. Póki mego życia nie zapomnę...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 9085

Wydanie: 9085

Spis treści
Zamów abonament