Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Uczeń księdza Ziei

27 kwietnia 2015 | Publicystyka, Opinie | MichaŁ Łuczewski
autor zdjęcia: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa

Zapominając o złu i nienawiści, 
wyciągnął rękę do katów, którzy zniszczyli jego ukochane miasto, i do ich potomków.

Życie Władysława Bartoszewskiego trwało znacznie dłużej niż rządy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli chcemy zrozumieć jego fascynującą i skomplikowaną drogę życiową, należy patrzeć nie na jej koniec, lecz na początek.

Losowi każdego człowieka kształt nadaje określony wybór. W efekcie tworzy on „środowisko naturalne", w którym się poruszamy. Pozostaje podstawowym punktem odniesienia. Nasze późniejsze wybory mogą go osłabiać bądź wzmacniać, mogą go też przekreślić.

Rewolucja moralna

Po powrocie z Auschwitz Władysław Bartoszewski był zagubiony; nie potrafił odnaleźć się w poobozowej rzeczywistości. I wtedy ks. Jan Zieja pomógł mu dokonać wyboru. „Poznałem go w 1942 roku – wspominał. – Poznałem? Opatrzność to sprawiła. [...] Mówiono o nim: stary ksiądz Zieja. Miał wtedy czterdzieści pięć lat. Starym księdzem Zieją był przez następne sześć dekad. Zawsze tym samym. Dla mnie kapłanem, który wniósł światło do życia dwudziestoletniego Władysława Bartoszewskiego. [...] »Masz pomagać każdemu, kto stanie na twojej drodze...«....

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10126

Wydanie: 10126

Spis treści

Druga strona

Zamów abonament