Leśna cywilizacja
Mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej powtarzają niekiedy stare powiedzenie, że tutaj 50 centów z każdego dolara pochodzi z lasu. Lasy, które od czasów dotarcia tu pierwszych europejskich osadników były jednym z największych bogactw prowincji, do dzisiaj zajmują 65 proc. powierzchni Kolumbii Brytyjskiej, będącej największym w świecie eksporterem tarcicy iglastej (35 proc. eksportu światowego).
W sobotnie przedpołudnie parking przy supermarkecie w Prince George jest gęsto zastawiony samochodami. Większość z nich to campers, czyli niewielkie wozy kempingowe na podwoziu półciężarówki Forda. Nie ma tam specjalnych wygód, na wąskich leżankach z trudem starczy miejsca dla czteroosobowej rodziny, pod warunkiem, że dzieci są małe, ale to nie przeszkadza amatorom weekendowych wypraw bliżej natury.
W Kanadzie, a zwłaszcza w jej północno-zachodniej prowincji Kolumbia Brytyjska, do natury jest bardzo blisko. Nawet z centrum położonego w kotlinie Prince George widać ciemną ścianę lasu porastającego okoliczne wzgórza. Ruch na miejscowym lotnisku paraliżują niekiedy łosie, a mieszkańcy wspominają, jak w ulicznych śmietnikach buszowały wiosną czarne niedźwiedzie, wygłodniałe po zimowym śnie.
Bogactwo lasów przyciągnęło do tej prowincji najpierw traperów, a potem drwali, którzy dotarli tam wraz z ekipami...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



