Kościuszko przegradza amerykańskie rzeki
Zawiedziona miłość do Ludwiki Sosnowskiej, brak perspektyw, a może chęć przeżycia przygód skłoniły Tadeusza Kościuszkę do udziału w wojnie o niepodległość angielskich kolonii w Ameryce Północnej.
Wraz z pięcioma ochotnikami z Polski wsiadł na statek w Tulonie lub w Hawrze i do celu dotarł po rejsie trwającym kilkadziesiąt dni. Podróże w tamtych czasach nie należały do bezpiecznych. Doświadczył tego także przyszły naczelnik insurekcji z 1794 roku. Według gazety pijarskiej z 16 kwietnia 1777 roku statek Kościuszki uległ rozbiciu, a on sam uczepiony kawałka masztu dopłynął do jednej z karaibskich wysp (Niemcewicz pisał, że była to Martynika). Stamtąd zaś na małej rybackiej łodzi wraz z towarzyszami dotarł do...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
