Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Z brzdąkania i paniki rodzi się melodia

31 października 2014 | Plus Minus | Robert Mazurek
autor zdjęcia: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

Roz­mo­wa Ma­zur­ka: Michał Lorenc, kompozytor

Zupełnie pan nie gwiazdorzy. Taki grzeczny chłopiec.

Grzeczny? Mam ADHD i zupełnie niegrzeczne doświadczenia.

W życiu! Pan jest misiowaty.

Chyba że chodzi o film „Miś", w którym się odnajduję.

A bardziej serio?

Byłem grzecznym chłopcem do dwunastego roku życia, kiedy się rozpadł dom, bo rodzice się rozwiedli. Tłukłem się po różnych ciotkach, w końcu zamieszkałem z mamą, ale to był bardzo twardy czas w moim życiu. Wszystko dobre, co mnie później spotkało, jest wynagrodzeniem za tamte lata.

Także przygoda z Hollywood? Jak pan tam trafił?

Pewnego dnia w 1996 roku zadzwonił telefon i ktoś przedstawił się jako Bob Rafelson.

Dobrze się zaczyna.

Pomyślałem, że to głupie żarty – do małego mieszkanka na Ursynowie nie może dzwonić wielki Rafelson –  i kazałem mu oddzwonić za godzinę. Poszedłem do scenarzysty Czarka Harasimowicza, on lepiej mówi po angielsku, niech wybada, kto dzwoni i czego chce.

Rozumiem, że to był Rafelson?

Który w dodatku powiedział, że pierwszy raz ktoś go tak potraktował. Miał mi do powiedzenia niewiele: „Proszę być pojutrze w Hollywood". Tak zrobiłem muzykę do filmu „Krew i wino"...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 9981

Wydanie: 9981

Spis treści

Media planet

Zamów abonament