Swastyka i polityka
Afera Manfreda Roedera, czołowego neonazisty, wywołała falę dyskusji na temat neofaszyzmu w Niemczech
Swastyka i polityka
KRYSTYNA GRZYBOWSKA
z bonn
Azylant z Ghany, 27-letni Martin Agyare, miał wyjątkowego pecha. Przed trzema laty stracił nogę podczas napadu skinheadów, a w końcu listopada tego roku w pociągu na trasie Berlin Wannsee -- Belzig został ponownie pobity. Tym razem obyło się bez ciężkiego kalectwa -- poprzednio skini nie poprzestali na biciu i wrzucili go pod pędzący tramwaj. Ghańczyk nie doczekał się schwytania i ukarania winnych, ponieważ nie było świadków wydarzenia. Za drugim razem zaświtała nadzieja -- napastnicy są znani policji jako sprawcy rozmaitych przestępstw: kradzieży, wandalizmu i publicznego używania symboli zabronionych organizacji.
Przez Niemcy wschodnie przelewa się fala przemocy. Ponad połowa aktów przemocy motywowanych nienawiścią do cudzoziemców miała w tym roku miejsce w dawnej NRD, choć we wschodnich landach mieszka tylko 17 procent ludności Niemiec. Ogoleni na zero rośli młodzieńcy polująna cudzoziemców -- nieważne, czy są to brytyjscy robotnicy budowlani, czy azylanci z Afryki. Cudzoziemcy są modnym obiektem ślepej nienawiści iodrażającej propagandy, którą rozpowszechniają nie tylko organizacje neonazistowskie, ale także producenci nagrań muzycznych w myśl zasady...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)