SDP w podwójnej pułapce, czyli życie i prawo
SDP w podwójnej pułapce, czyli życie i prawo
Ignacy Rutkiewicz
Kilka tygodni temu, w kwietniu tego roku, zakończył się najdłuższy zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w czterdziestokilkuletniej historii tej organizacji. Jakkolwiek może to wydać się nieprawdopodobne, trwał on okrągły rok. Gdy mianowicie dobiegła końca kadencja władz wybranych na walnym zjeździe w maju 1990 roku, zwołany został zgodnie z wymogami statutu kolejny zjazd. Na jego miejsce wybrano Kraków i 24 kwietnia ubiegłego roku w pięknej sali Teatru im. Juliusza Słowackiego spotkało się 196 członków SDP. Tak właśnie: po prostu członków SDP, a nie delegatów wybieranych w poszczególnych oddziałach i kołach.
Do tego, by zjazd mógł podejmować prawomocne uchwały, potrzebne jest quorum, czyli obecność co najmniej połowy uprawnionych do głosowania. Statut uchwalony w roku 1989, przy ponownej legalizacji SDP -- rozwiązanego w czasie stanu wojennego -- zniósł funkcjonującą w poprzednim statucie instytucję delegatów i postanowił, że uprawnieni do głosowania są po prostu wszyscy członkowie Stowarzyszenia. W organizacji kilkutysięcznej, jaką jest SDP, zgromadzenie tylu członków w jednym miejscu i czasie jest nierealne. Autorzy statutu, choć wspierani przez prawników, dopuścili się fatalnego błędu, a głosujący za przyjęciem tak sformułowanego statutu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)