Kapryśna "zakopianka"
Od początku roku na całej trasie były już 152 wypadki. Zginęło 21 osób, 211 odniosło rany. Z roku na rok jest coraz gorzej.
Kapryśna "zakopianka"
"Droga śmierci! ", ">>Zakopianką<< w prost do nieba! " -- takie tytuły pojawiły się w gazetach po tragicznym wypadku senatorskiego forda transita na trasie do Zakopanego. Policjanci i drogowcy wiedzą swoje: nazywanie "zakopianki" drogą śmierci to gruba przesada. "Z akopianka" lubi zaskakiwać i mylić kierowców -- temu nikt nie zaprzecza -- jest kręta, zmienna i kapryśna. A przede wszystkim niedoinwestowana.
Jerzy Stręk, zastępca dyrektora ds. technicznych Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych, określa "zakopiankę" w sposób fachowy: o dcinek z Krakowa do Myślenic to dwujezdniowa droga III klasy technicznej. Potem to już zwykła droga o szerokości 7 metrów. Cała trasa ma 94 kilometry. Gdyby dodać odcinki miejskie w Krakowie i Zakopanem, to wyjdzie 110 kilometrów.
Co godzinę przejeżdża średnio 6, 5 tysiąca samochodów. Cała statystyka bierze w łeb, gdy przyjdą ferie i weekendy. Ruch jest wtedy dwa-trzy razy większy.
W okolicach Z akopanego porusza się o koło 2 tysięcy aut. Potem zaczyna się robić coraz ciaśniej. Wpadające do "zakopianki" drogi wypluwają coraz liczniejsze samochody. Silny zastrzyk...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)