Droga ubytków do stomatologa
Styl polskiej reklamy
Droga ubytków do stomatologa
-- Od reklamy można wymagać tylko doskonałości -- twierdzi profesor Walery Pisarek z Instytutu Badań Prasoznawczych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z profesorem można się zgodzić, bo w powstanie reklamy angażuje się ogromne środki. Nad zdjęciem, plakatem, sloganem lub kilkusekundowym filmem pracują całe sztaby doskonale opłaconych ludzi, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt.
Niestety, do wielu polskich reklam można mieć jeszcze sporo zastrzeżeń, szczególnie jeśli chodzi o sferę języka. Jednak niemal wszystkie wypowiedzi krytykujące reklamy za złą polszczyznę, a często za zwykłą nieporadność będącą konsekwencją nieznajomości rygorów języka ojczystego, spotykają się z ostrym sprzeciwem autorów tekstów reklamowych. Zwykle twierdzą, iż korzystają oni z tych samych praw co poeci, a to pozwala im (a czasami wręcz nakazuje) nie przestrzegać żadnych norm językowych. Strupieszałe autorytety nie powinny się wtrącać do ich pracy (może raczej -- jak ją pojmują -- twórczości) .
Najczęściej odmiennego zdania są ludzie, którzy stają w obronie języka polskiego. Profesor Walery Pisarek uważa, iż obrona czystości polszczyzny nie jest jedynie nerwową reakcją purystów językowych. Jest to też obrona producentów -- klientów agencji reklamowych, którym krzywdę robią...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)