Plus Minus

Internet: na dobre i na złe

Steve Coll 08.10.2011,

Jeśli Zachód chce coś naprawdę zrobić dla utrzymania wolnościowego potencjału sieci, to powinien zacząć od pilnowania jej otwartości na własnym podwórku

W czerwcu ubiegłego roku Khaled Said z Aleksandrii został publicznie brutalnie pobity przez egipską policję. Kilku świadków nagrało to kamerami w telefonach komórkowych. Said zmarł w wyniku odniesionych ran, ale policja twierdziła, że przyczyną śmierci było zażywanie nielegalnych substancji. Wściekli Egipcjanie zamieścili dowody, że było inaczej na Facebooku i YouTube. W Dubaju Wael Ghonim, pracujący na stanowisku menedżerskim w Google'u wykorzystał swoje umiejętności i doświadczenie do stworzenia grupy na Facebooku pod nazwą „Wszyscy jesteśmy Khaledem Saidem", na której ludzie mogli podpisywać internetowy protest w tej sprawie.

Kampania w sieci przyciągnęła 437 tys. uczestników, co jest imponującym wynikiem nawet jak na 85-milionowy Egipt. W grudniu, kiedy uliczne protesty wybuchły w Tunezji i Algierii, członkowie facebookowej grupy zaczęli kontaktować się z innymi podobnie myślącymi, a także z tradycyjnymi bastionami oporu przeciw władzy w rodzaju związków zawodowych i partii politycznych. Ghonim wrócił do Egiptu i po wielotysięcznym proteście z 25 stycznia, który pomagał organizować, został aresztowany. Stał się kimś w rodzaju celebryty i szybko wyrósł na jednego z liderów egipskiej rewolucji,...


Widzisz 6% artykułu (długość pełnego artykułu w znakach: 19601).
Aby odczytać ten artykuł musisz być zalogowany.
Nie masz dostępu ?
Zamów pełen dostęp do Archiwum Rzeczpospolitej
Abonament
1 miesiąc: 199 zł netto + 23% VAT
3 miesiące: 570 zł netto + 23% VAT
12 miesięcy: 1990 zł netto + 23% VAT
więcej informacji >> zamów
Wykup dostęp przez SMS do artykułu lub całego działu
Dostęp do działu na 120 minut:
SMS o treści:
RP.ARCHIWUM
na numer:
79464
(9.0 zł + VAT)