Zełenskiemu nie chodzi o UPA
Prezydent Ukrainy dąży do zwiększenia wpływów w regionie, co może osłabić pozycję Polski na wschodniej flance.
W tym sporze nie chodzi ani o UPA, ani o symboliczne gesty, takie jak odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Nic do rzeczy nie mają ani wypominany Ukraińcom mord wołyński, ani przypominana Polakom przez Ukraińców „buta polskich panów”, którzy każą wciąż dziękować i nieustannie pouczają. To nie jest konflikt o politykę historyczną, choć wielu w Polsce, w tym środowisko prezydenta Karola Nawrockiego, zdaje się w to wierzyć.
W rzeczywistości butne, aroganckie, emocjonalne, a czasem wręcz histeryczne reakcje są jedynie narzędziami znacznie poważniejszego procesu. Mamy do czynienia z klasycznym sporem politycznym, którego stawką jest układ sił w regionie. To cicha, ale realna wojna o przywództwo na wschodniej flance NATO. Wojna, którą Polska, przez własne zacietrzewienie historyczne, może sromotnie przegrać.
To spór o przyszłość, a nie o przeszłość
Z perspektywy Kijowa nie jest to bowiem spór o przeszłość. To początek rywalizacji o przyszłość regionu: o to, kto będzie głównym partnerem Zachodu w polityce wobec Rosji, kto zdefiniuje agendę bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej i kto stanie się politycznym centrum ciężkości tej części kontynentu.
Polska nie jest tu jedynym graczem o takich ambicjach. W tej samej przestrzeni operują również inni. Z jednej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

