Przyjazna okupacja
Haitańczycy czekają na poprawę swojego losu
Przyjazna okupacja
Niedziela była pierwszym pełnym dniem demokracji na Haiti. Prezydent Aristide wziął udział we mszy świętej, po czym spotkał się z członkami swego gabinetu. Amerykańskie wozy pancerne, jak zwykle, patrolowały główne ulice Port-au-Prince, ich załogi puszczały często przez megafony głośną dyskotekową muzykę. Haitańczycy traktują "okupantów" przyjaźnie; machają uprzejmie do przejeżdżających samochodów i z zaciekawieniem obserwują amerykańskie posterunki rozstawione na głównych skrzyżowaniach. Duże grupy Haitańczyków gromadzą się przed bramami prowadzącymi do miejsc stacjonowania amerykańskich oddziałów -- są w ich składzie handlarze, czyścibuty i atrakcyjne dziewczyny, które w sobie tylko wiadomym celu usilnie próbują dostać się do środka.
Wciąż trwa wielkie sprzątanie miasta zapoczątkowane przed powrotem Aristide'a. W...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)