Nikt nie czuje się winny
że przyczyną jej upadłościbyły błędy w zarządzaniu
Nikt nie czuje się winny
Kto jest winien upadłości stoczni? Jej były zarząd twierdzi, że firma inwestowała i płaciła do budżetu ogromne podatki. Z kolei banki kredytujące stocznię uważają, że szefowie spółki skoncentrowali uwagę na budowaniu holdingu, a nie statków. Mimo to pożyczali jej pieniądze.
Według Marka Tałasiewicza, byłego wiceprezesa Porty Holding SA, już jesienią 2001 roku wszystkim bankom finansującym stocznię został przedstawiony specjalny raport o braku własnych środków obrotowych i konieczności dofinansowania zewnętrznego, czyli uzyskania kolejnych kredytów. Z raportem tym zapoznano także ministra gospodarki Jacka Piechotę. Nikt nie zgłosił zasadniczych zastrzeżeń ani wątpliwości. Z udziałem zainteresowanych ministrów, m.in. gospodarki, został wtedy przygotowany i uzgodniony projekt ugody pozasądowej, kończącej spór stoczni ze skarbem państwa o zaległe dopłaty do dawnych kontraktów radzieckich. Uzyskane pieniądze miały być wykorzystane jako zabezpieczenie tzw. kredytu pomostowego, o który zabiegano w głównych bankach. W lutym br. zarząd bezskutecznie zwracał się do rządu o pomoc w finansowaniu. Banki nadal nie mogły się porozumieć (w dużej mierze...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
