Minister: zbawca czy likwidator?
RYS. MIROSŁAW OWCZAREK
KONRAD SZOŁAJSKI
Gdyby oceniać pracę ministra Andrzeja Celińskiego na podstawie złożonych przez niego oświadczeń, wydaje się zbawcą naszego kina. Objął urząd, gdy wieloletnie zaniedbania doprowadziły polski film do zapaści. Od początku nie czarował obietnicami, tylko zadeklarował trzy podstawowe cele: przygotowanie nowej ustawy o kinematografii, finansowanie w okresie przejściowym przede wszystkim projektów dokumentalnych, debiutów i ewentualnie "drugiego filmu" oraz spłacanie niewielkiej części starych długów po Komitecie Kinematografii z preferencją na prace dokańczające produkcję.
Niestety, niezbyt jasne jest już np. sformułowanie "drugi film" i od razu nasuwa się pytanie, czy reżyserzy mogą zrealizować przy współpracy Ministerstwa Kultury jedynie dwa filmy fabularne w życiu,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
