Odtrutka na codzienne mdłości
Odtrutka na codzienne mdłości
Nie chce się już czytać ani słuchać o byłej klasie rządzącej; ta, skoro nie ma ani Boga, ani towarzysza Gomułki, nie zna już miary w krętactwie, chciwości i pogoni za luksusem. Pomyślałem więc o jakimś leku na mdłości codzienne. O leku łatwo i ogólnie dostępnym. Takim są książki. Z zasady nie pisuję tu o nich, bo musiałbym tylko; ale reklamuję, co mam za warte reklamy dla dobra wspólnego - choćby Antoniego Kuczyńskiego prace o "polskiej" Syberii czy "Przełom" Brattona i inne deficytowe wydawnictwa nieocenionego Roberta Gamble'a w sprawach bezpieczeństwa publicznego. Dziś znowu.
Otóż dzięki inicjatywie Andrzeja Findeisena ukaże się "Sprawa honoru". Książka niezwykła, słynna już. Źródłowe studium o polskich lotnikach w bitwie o Anglię i w siłach...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)