Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Mistrz cudzego stylu

22 kwietnia 2017 | Plus Minus | Ewa Sierpińska
Wolfgang Beltracchi w swoim studio z namalowanym przez niego „La Horde
źródło: Rzeczpospolita
Wolfgang Beltracchi w swoim studio z namalowanym przez niego „La Horde". Obraz sprzedano za ponad 4,7 mln euro. Jego nabywca był przekonany, że kupuje oryginalne dzieło Maksa Ernsta.
„Czerwony obraz z końmi” to symbol geniuszu i upadku Wolfganga Beltracchiego. Miał uchodzić za zaginione dzieło  Heinricha Campedonka, a ostatecznie sprawił, że Beltracchi trafił do więzienia
źródło: Brill/ullstein bild via Getty Images
„Czerwony obraz z końmi” to symbol geniuszu i upadku Wolfganga Beltracchiego. Miał uchodzić za zaginione dzieło Heinricha Campedonka, a ostatecznie sprawił, że Beltracchi trafił do więzienia

Mógł namalować nawet 300 obrazów, podszywając się pod znanych artystów. Mógł, bo sam nawet nie pamięta, ile dzieł sfałszował. Zarobił na nich miliony. Skazano go za zaledwie 14 udowodnionych podróbek. Ale król fałszerzy znów jest na wolności.

W 2002 r. na niemieckim rynku sztuki pojawiają się nieznane dotąd obrazy Maxa Ernsta. Wśród nich jest „La Horde" z 1927 r. Obraz kupuje francuski reżyser za 900 tys. euro. Wkrótce dzieło zmienia właściciela, a kilka lat później zostaje wycenione na 6,6 mln euro. Niestety, nie znajduje nabywcy. Licytujący w domu aukcyjnym Christie's w Londynie uważają, że obraz jest przeszacowany. Krótko po aukcji, w 2008 r., „La Horde" kupuje za 4,7 mln euro Reinhold Wuerth, niemiecki miliarder od śrubek, kolekcjoner, twórca wielu nowoczesnych muzeów i wystawia obraz w Kunsthalle Wuerth, którą ufundował małemu, uroczemu miasteczku Schwaebisch Hall, niedaleko Stuttgartu.

Zwiedzający są zachwyceni. Obraz robi wrażenie. Przedstawia grupę amorficznych stworów wlokących ze sobą człekopodobne postacie. W tle jasnoniebieskie niebo. Obraz jest niepokojąco piękny, tak jak piękna może być groza czy brzydota. Na wernisażu jeden z oglądających powiedział: „Ernst miał przeczucie". Zwiedzający – wśród nich znakomite osobistości świata sztuki – nie mieli żadnego przeczucia. Nikomu nawet się nie przyśniło, że kilka lat wcześniej pewien malarz, spacerując nadmorską plażą, zauroczył się kawałkami zbutwiałego drewna, które fale wyrzuciły na brzeg. Zabrał drewno do domu i schował do kartonu. Pewnego dnia otworzył karton, spojrzał na jego zawartość i zdecydował: To będzie Max Ernst. I...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Wykup dostęp do pełnego Archiwum na 120 minut.

wyślij SMS o treści RP.ARCHIWUM na 7936
(koszt: 9 zł + VAT)

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 10732

Wydanie: 10732

Wyślij SMS o treści

RP.ARCHIWUM na 7936

i wykup dostęp do pełnego Archiwum
na 120 minut (koszt: 9zł + VAT)

lub

Zamów abonament