"Portret wenecki" w krainie Lamparta
"Portret wenecki" w krainie Lamparta
Z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim rozmawia Elżbieta Sawicka
Włosi dość późno odkryli pana jako pisarza. Przez długie lata nie dostrzegali twórczości autora "Innego świata". Przyczyny tej wstrzemięźliwości były, o ile wiem, głównie politycznej natury. Premio Vittorini nie jest jednak pierwszą włoską nagrodą literacką, jaką pana uhonorowano.
Istotnie, najpierw dostałem Premio Viareggio. Nagrodę tę, przyznawaną w nadmorskim mieście toskańskim od pięćdziesięciu lat, tradycyjnie otrzymują czterej włoscy pisarze: za prozę, poezję, eseistykę i za tłumaczenia. Oprócz tego co roku przyznawana jest, i to jest najwyższa ich nagroda, Premio Viareggio Internazionale, która to nagroda może też być, ale nie musi, przyznana pisarzowi niewłoskiemu, cudzoziemskiemu, za całokształt twórczości. I tę właśnie nagrodę dostałem w czerwcu 1994 roku w Viareggio. Była to impreza dosyć dla mnie zabawna, zwłaszcza że w parę dni potem mogłem oglądać w całości jej przebieg w telewizji włoskiej. Nagroda Premio Viareggio miała zawsze tradycje skrajnie lewicowe. A więc widziałem siebie ściskającego z podziękowaniem dłonie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)