Efekt wojen dronów
Jeśli suwerenność byłaby bokserem, można by powiedzieć, że rok zamyka porządnie poobijana i nie wiadomo, ile rund jeszcze zniesie.
– Musimy sobie uświadomić, że będziemy żyć w świecie nieustannych konfliktów, w świecie coraz bardziej anarchistycznym – ostrzegał podczas niedawnej debaty w Waszyngtonie prof. Zbigniew Brzeziński.
Sęk w tym, że światowy system bezpieczeństwa i bez dodawania nowych konfliktów już trzeszczy w szwach. Dowody? Awantura o krwawą wojnę domową w Syrii. Do tego chyba największa w historii afera związana z masową inwigilacją, której początek dały przecieki od Edwarda Snowdena. A na dokładkę pełzający cyberkonflikt między Chinami i USA oraz amerykańskie bombardowania przy użyciu dronów w Pakistanie, Somalii i Jemenie.
W informacjach na ten temat słowo „suwerenność" padało rzadko albo wcale. Tymczasem to właśnie erozja tego fundamentu stosunków między państwami może doprowadzić do nieustannych konfliktów, w świecie coraz bardziej anarchistycznym, przed którym ostrzegał prof. Brzeziński.
Miniaturyzacja wojny
Ma 10 cm długości, waży 16 gramów i wygląda jak zabawka. To Black Hornet, dron zwiadowczy. Brytyjczycy kupili w tym roku 160 takich maszyn za 23 mln euro. Czyli za każdy taki „samolocik" zapłacili ok. 144 tys. euro. Warto? Producent zachwala, że żołnierze mogą dzięki tym dronom bez narażania się sprawdzić miejsca oddalone nawet o kilometr, w których spodziewają się zasadzek. Urządzenie jest za małe, by wyposażyć je w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta