Sankt-Petersburg
Podczas gdy w Wenecji miło jest się zgubić, w Pitrze miłe jest to, że nie sposób zabłądzić
Sankt-Petersburg
Pięć milionów dusz -- obecnie dręczonych niepewną przyszłością -- żyje nad skrajem wody tam, gdzie 60 równoleżnik przecina się z południkiem Pułkowo. Nieopodal na wschód rozciąga się jezioro Ładoga -- rozległe jak morze. Stąd wytryska Newa, by wyznaczyć, wraz z niebem, miarę miastu. Rzeka doskonała, jak zauważył Mario Praz, "ani za szeroka, ani za wąską; nie pochowana w nabrzeżach, jak Tybr lub Missisipi". Ku zachodowi otwiera paszczę Zatoka Fińska, ukazując płaskie brzegi o wyglądzie jeziora: "A w morzu woda nie słona/ delikatnie lodowata" (Anna Achmatowa) . Jeśli upierasz się, by posuwać się dalej na północ, pozostanie ci jedynie bezkres Finlandii -- lub jeśli naprawdę szukasz własnej zguby, skończyć w Murmańsku.
Przybywając do Sankt-Petersburga drogą powietrzną albo dobijając do niego na statku, możesz od razu wypatrzyć trochę socjalizmu, które tam wybudowano. Jeśli zbliżasz się od Bałtyku, wyrasta przed tobą biały mur stanowiący ostatni krzyk mody sowieckiego budownictwa: strzeliste gmaszyska w stylu gorbaczowowskiej postmoderny, chronione potrójnymi oknami, oskrzydlają hotel "Pribaltijskaja", wzniesiony z granitu. Z tego najdalej na Zachód wysuniętego przylądka Wyspy Wasilewskiej w zimie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)