Kanapa w tramwaju
Na wstępie przeprosiny: w ostatnim felietonie pomyliłam Roztocze z Podlasiem i tam właśnie osadziłam miasto Szczebrzeszyn. Obie krainy są czarowne, może dlatego mi się pomyliły o poranku, kiedy oddawałam tekst do druku. Całą winę biorę na siebie, bo felieton oddałam w ostatniej chwili, nie dając czasu na spokojną redakcję. Mam nadzieję, że Roztocze wybaczy.
A teraz o innym krajobrazie. Minęły tygodnie od wyjazdu papieża Franciszka. Oczywiście dla nas, pamiętających wszystkie wizyty Jana Pawła, było to trudne spotkanie. Co tu mówić, ani Francuzi, ani Anglicy nie wiedzą, co to jest, kiedy papież mówi ich językiem, kiedy zna te same drogi, kiedy jego przodkowie doświadczyli tej samej historii. A jeszcze do tego ma twarz dobrego ojca, jakiego każdy chciałby mieć. Jest bliski i chce być nam bliski. Jest nam potrzebny, ale też wiemy dobrze, że my jesteśmy potrzebni jemu. To niepowtarzalne przeżycie.
Ale też czasy, w jakich przyszło papieżowi Franciszkowi sprawować władzę w Watykanie, są całkiem inne. I Jan Paweł II w tych czasach byłby pewnie inny. Dziś pytanie o istotę chrześcijaństwa jest znacznie bardziej dynamiczne i wszyscy stajemy wobec niego tak, jak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta