Czego się Jaś nie nauczy
Konieczne są zmiany w kształceniu sędziów
Czego się Jaś nie nauczy
DARIUSZ WYSOCKI
Żeby móc poważnie myśleć o zdecydowanym skróceniu czasu oczekiwania w sądach na rozstrzygnięcie sprawy, a przez to o przywróceniu wiary w sens poszukiwania sprawiedliwości, zacząć należy od zmiany sposobu kształcenia kadr sądownictwa.
Aplikacja sądowa służy przede wszystkim poszerzeniu wiedzy nabytej w okresie studiów prawniczych. Nie uczy jednak kandydatów do zawodu sędziowskiego solidnego rzemiosła i prawdziwej sztuki wymierzania sprawiedliwości. Na egzaminie sędziowskim kandydat ma okazję błysnąć orientacją w przepisach, które i tak za chwilę ulegną zmianie, a także znajomością orzecznictwa Sądu Najwyższego i literatury przedmiotu. Nie wie jednak, jak postąpić w konkretnej sytuacji, jak poradzić sobie z problemami. W czasie praktyki w sądzie zakodował też utrwalane błędy i złe przyzwyczajenia.
Pokazać sądową kuchnię
Zamiast wbijać adeptom do głowy to, co absolwenci wyższych uczelni prawniczych powinni...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
