20 października 2005 | Piąta Aleja | ma.s.
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
Z Andrzejem Gąsienicą-Samkiem rozmawia Małgorzata Subotić Sformatowany w domu Jeśli chodzi o sprawność w pisaniu programów, nie oszukujmy się - najlepsi są ludzie młodzi. Programować jednak można bez wizji bądź z wizją przez kogoś podaną To Andrzej Gąsienica-Samek miał pomysł, by stworzyć Centrum Badawczo - Rozwojowe. Ideę podchwycił prezes firmy ComArch. Centrum zatrudnia 30 młodych i utalentowanych informatyków, którzy zajmują się tworzeniem innowacyjnych technologii informatycznych. Mają one umożliwić użytkownikom komputerów analizowanie danych w sposób dostępny do tej pory jedynie dla programistów. (c) WOJCIECH GRZĘDZIŃSKI Ma 25 lat. Skończył informatykę na Uniwersytecie Warszawskim. W 2003 roku razem z dwoma kolegami zdobył w Kalifornii Mistrzostwo Świata w Programowaniu Zespołowym. Odbył praktyki w laboratoriach badawczych w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze na studiach został asystenetm na UW. Jest dyrektorem Centrum Badawczo - Rozwojowego ComArch. Żonaty, ma dwie córki, spodziewa się właśnie trzeciego dziecka. Mieszka w Warszawie. (c) WOJCIECH GRZĘDZIŃSKI Gdy wygrał pan mistrzostwa świata informatyków w Kalifornii, powiedział pan, że zamierza w dwa lata zarobić 10 milionów USD. Właśnie minęły dwa lata. Udało się?
Andrzej Gąsienica-Samek: Nie. Wszystko idzie we właściwym kierunku, ale okres, jaki sobie wtedy wyznaczyłem, trzeba zdecydowanie wydłużyć. O jakieś trzy...