źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
źródło: Nieznane
TAK BYŁO Z niemieckim pisarzem Joachimem Waltherem rozmawia Ewa Matkowska Pisarze w łapach STASI Nic nie mogło zostać po tych ludziach. Zmarłych palono, ich prochy zakopywano byle gdzie - według sowieckiego wzorca. Wielu twórców doprowadzono do samobójstwa - mówi Joachim Walther, pisarza niemiecki. (c) FOT. ARCHIWUM LITERATURY REPRESJONOWANEJ W BERLINIE Dziennik więziennyEckert, w którym zapisywała wiersze (c) FOT. ARCHIWUM LITERATURY REPRESJONOWANEJ W BERLINIE Poetka Edeltraud Eckert skazana na 25 lat za posiadanie ulotek. Zmarła w więzieniu po pięciu latach (c) FOT. ARCHIWUM LITERATURY REPRESJONOWANEJ W BERLINIE Komunistyczne więzienie na zamku w Hoheneck (c) DPA/FORUM Rz: W roku 1996 ukazała się pana książka "Literatura - obszar działań operacyjnych", która niczym bomba uderzyła w struktury życia literackiego byłej NRD. Na podstawie akt Stasi odsłonił pan powiązania między służbą bezpieczeństwa a instytucjami kultury, takimi jak Związek Literatów czy wydawnictwa. Opublikował nazwiska pisarzy, którzy współpracowali ze służbą bezpieczeństwa, literaturoznawców, którzy pisali opinie dla Stasi. Niejedna legenda legła w gruzach. Jak zareagowano wówczas na książkę w Niemczech?
Joachim Walther: Reakcje były bardzo różne - uzależnione od wyznawanej ideologii. Oczywiście beneficjenci systemu i lewica w Niemczech nie odnieśli się życzliwie do...