Bliscy ofiar pożaru wpadli w szał, gdy usłyszeli, że winni mogą uniknąć kary
Do pożaru doszło w 2004 roku w Asuncion. Spowodowałby on zapewne mniej ofiar, gdyby właściciel supermarketu nie kazał zamknąć wszystkich drzwi. Obawiał się, że korzystając z zamieszania, klienci okradną sklep. Przed sądem stanął on, jego syn i jeden z ochroniarzy. Po ogłoszeniu, że trzej mężczyźni będą odpowiadać tylko za zaniedbanie, bliscy ofiar i ocaleli z pożaru dosłownie wpadli w szał. Policja użyła gazów łzawiących i armatek wodnych. Kilkadziesiąt osób zostało rannych. Dziesiątki trafiły do aresztu.
mt-o, reuters

![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

288258