Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE
POPRZEDNI ARTYKUŁ Z WYDANIA NASTĘPNY ARTYKUŁ Z WYDANIA

Byliśmy pralnią brudnych danych

17 października 2020 | Plus Minus | Michał Szułdrzyński
Przed wybuchem afery Cambridge Analytica Christopher Wylie próbował ostrzec przed praktykami firmy administrację Baracka Obamy. Został zignorowany. Dopiero gdy mleko się rozlało, w 2018 r. złożył zeznania  przed amerykańskim Senatem
źródło: Getty Images
Przed wybuchem afery Cambridge Analytica Christopher Wylie próbował ostrzec przed praktykami firmy administrację Baracka Obamy. Został zignorowany. Dopiero gdy mleko się rozlało, w 2018 r. złożył zeznania przed amerykańskim Senatem
źródło: materiały prasowe

Prywatność to narzędzie, które wykorzystujemy każdego dnia, by budować swoją osobowość. Jesteś inną osobą, kiedy rozmawiasz z kolegami z pracy, a inną, kiedy rozmawiasz z rodziną. Jak możemy rozwijać się jako ludzie w środowisku, które decyduje za nas, kim jesteśmy i kim będziemy? Do tego właśnie prowadzą stosowane w sieci algorytmy – mówi Michałowi Szułdrzyńskiemu Christopher Wylie, były dyrektor ds. badań w firmie Cambridge Analytica, który ujawnił jej nadużycia.

Plus Minus: Na czym w skrócie polegała afera z Cambridge Analytica (CA)?

Myślę, że był to pierwszy na świecie przykład powszechnego użycia propagandy opartej na algorytmie. Pierwszy raz w historii informacje psychologiczne o internautach i ich aktywności w sieci posłużyły do wpływania na światowe potęgi. W tym przypadku na amerykańskie wybory prezydenckie z 2016 r.

Kiedy zdał pan sobie sprawę, że to właśnie dane są kluczem do wpływania na politykę?

Najpierw pracowałem w firmie Strategic Communication Laboratories Group (SCL Group), która później współtworzyła CA. Jednym ze zleceniodawców SCL była brytyjska armia. Moim zadaniem było badanie w sieci działań grup ekstremistycznych. Dotyczyło to głównie śledzenia aktywności internetowej młodych mężczyzn, którzy nie założyli rodziny, ale jednocześnie wpływali na swoich znajomych, bo to oni byli potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Monitorowałem też to, w jaki sposób konkretna informacja roznosi się wśród danej grupy i jaki jest typowy profil osoby, która jest najbardziej skłonna do przekazywania jej dalej. Miałem też znaleźć odpowiedź na pytanie, czy możliwe jest zarządzanie taką informacją.

Działo się to w czasie, kiedy tzw. Państwo Islamskie było u szczytu swoich możliwości. ISIS wykorzystywało internet do...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
POPRZEDNI ARTYKUŁ Z WYDANIA NASTĘPNY ARTYKUŁ Z WYDANIA
Wydanie: 11790

Wydanie: 11790

Zamów abonament