Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Phil Collins na prezydenta

17 października 2020 | Plus Minus | Marcin Łuniewski
Działacze partii mogą wspominać  z rozrzewnieniem czasy prohibicji  (na zdjęciu niszczenie beczek  z alkoholem w 1924 r.), ale szukając  nowych wyborców, musieli sformułować postulaty wychodzące poza szlaban  dla trunków
źródło: BEW
Działacze partii mogą wspominać z rozrzewnieniem czasy prohibicji (na zdjęciu niszczenie beczek z alkoholem w 1924 r.), ale szukając nowych wyborców, musieli sformułować postulaty wychodzące poza szlaban dla trunków
źródło: Rzeczpospolita

Wybory 3 listopada nie będą tylko starciem Donalda Trumpa i Joe Bidena. Do walki z nimi swojego kandydata desygnowała Partia Prohibicji. Losy istniejącego od 150 lat ugrupowania, którego symbolem jest wielbłąd, bo mało pije, wiele mówią nam o realiach amerykańskiej demokracji.

 

Gdyby pili alkohol, w 2016 roku amerykańscy prohibicjoniści mieliby powody do otwarcia szampana. Wówczas, przy kampanijnym budżecie w wysokości zaledwie 30 tys. dolarów, ich kandydat na prezydenta uzyskał najlepszy wynik od trzech dekad. Na byłego muzyka wojskowego i lokalnego urzędnika skarbowego Jamesa Hedgesa zagłosowało ponad 5,5 tys. osób.

W ten sposób Partii Prohibicji, trzeciemu najstarszemu ugrupowaniu w Stanach Zjednoczonych, udało się zmyć hańbę z 2012 roku, gdy jej kandydat Jack Fellure otrzymał zaledwie 518 głosów. Tak kiepski rezultat wynikał m.in. z tego, że jego nazwisko udało się zarejestrować na karcie wyborczej tylko w jednym stanie. Co więcej, nie mógł dobrze koordynować kampanii, ponieważ nie posiadał telefonu komórkowego ani komputera.

Jego program wyborczy ograniczał się natomiast do odwoływania się do protestanckiej wersji Biblii.

Hedges poszerzył program i zdołał się zarejestrować w trzech stanach. Jego sukces pozwolił partii wierzyć, że uda się odwrócić trwający od lat trend spadkowy. W sierpniu 2019 roku Krajowy Komitet Partii Prohibicji ogłosił, że jej kandydatem na prezydenta będzie Phil Collins (zbieżność nazwisk ze słynnym muzykiem przypadkowa). Udało mu się zarejestrować w czterech stanach. Dodatkowo wyborcy będą mogli dopisać jego nazwisko na kartach w kolejnych ośmiu. Tym samym w...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Wydanie: 11790

Wydanie: 11790

Zamów abonament