Najpierw UE, potem euro
Przez lata euro było symbolem dopełnienia polskiego członkostwa w Unii. Dziś jednak stajemy przed fundamentalnym wyzwaniem: obroną samej obecności we Wspólnocie.
Z początkiem każdego roku przypominaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej” o potrzebie – ba, konieczności – dopełnienia naszego członkostwa w Unii Europejskiej przyjęciem wspólnej waluty. Apelowaliśmy o rzetelną, ekspercką, ale i zrozumiałą dla wszystkich debatę o korzyściach płynących z wprowadzenia euro w Polsce. O wyłączenie tej kwestii z bieżącego sporu politycznego i niesprowadzanie jej do poziomu awantury o kraj pochodzenia masła w polskich samolotach. Wbrew temu, co twierdzi prawa strona polskiej sceny politycznej – od PiS począwszy, poprzez Konfederację, na Grzegorzu Braunie kończąc – wejście do strefy euro nie doprowadzi przecież do unicestwienia pięknego kraju nad Wisłą. Dowodem niech będzie Bułgaria, która właśnie euro przyjęła, a z mapy nie zniknęła.
Niedokończony projekt
Te lata przyniosły jednak również pandemię, wojnę Rosji z Ukrainą i trwające dwie kadencje antyeuropejskie rządy w Polsce. Sączona przez nie niemal każdego dnia do uszu wyborców nienawiść do UE zrobiła swoje. Oto z najnowszego sondażu dla „Rzeczpospolitej”...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)