Agonia Fideszu. Orbán bezsilny
Ławy parlamentarne opozycji są puste, czołowi politycy odchodzą z partii. Manewr z 2010 r., gdy Viktor Orbán po czterech latach odzyskał władzę, nie powtórzy się.
Zapowiedź w tym tygodniu przejścia byłego szefa węgierskiej dyplomacji Pétera Szijjártó do chińskiego koncernu motoryzacyjnego BYD pozbawiła działaczy Fideszu resztek nadziei na lepszą przyszłość.
– Szijjártó był szykowany na następcę Orbána, uważano go za drugą najważniejszą postać ugrupowania. Jeśli złożył mandat deputowanego i przeszedł do prywatnego biznesu, to dla wszystkich jest jasne, że Fidesz jest w głębokim kryzysie, nie wie, dokąd zmierza – mówi „Rzeczpospolitej” Marton Gergely, redaktor naczelny HVG, największego tygodnika opinii w kraju i być może ostatniego, który za poprzedniej władzy zdołał utrzymać niezależność.
W połowie czerwca mandat złożył szef klubu parlamentarnego Fideszu i jeden z najbliższych sojuszników Orbána Gergely Gulyás. Oficjalnie na znak protestu przeciwko szykowanej wówczas ustawie, która ogranicza do 12 lat okres, w którym można pełnić funkcję deputowanego. Z tego powodu i tak nie mógłby brać udziału w wyborach w 2030 r.
Cięte uwagi Magyara
Z kolei były minister budownictwa János Lázár, który w trakcie kampanii wyborczej oświadczył, że mniejszość romska (do tej pory wierny elektorat Fideszu)...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
