Oświęcimskie kłamczuchy
Strzeżmy się zasad, do których mamy zaufanie tylko pod warunkiem, że będą one wprowadzane w życie przez ludzi, którzy myślą tak samo jak my
Oświęcimskie kłamczuchy
WOJCIECH SADURSKI
Niedawno dołączyliśmy do Europy pod jeszcze jednym względem, tym razem zdecydowanie niefortunnym. Podobnie jak inne kraje europejskie -- Francja, Wielka Brytania, Niemcy, a także pozaeuropejskie -- USA, Kanada, Australia -- doczekaliśmy się rodzimej wersji "kłamstwa oświęcimskiego".
Stało to się za sprawą Dariusza Ratajczaka, pracownika naukowego Instytutu Historii Uniwersytetu Opolskiego. W książce "Tematy niebezpieczne" zanegował on fakt masowego mordowania ludzi w Oświęcimiu, powołując się na tezy tzw. rewizjonistów historycznych.
Jak pisze m. in. w swej książce Ratajczak: "Nie było możliwe uśmiercanie gazem milionów (a nawet setek tysięcy) ludzi w pomieszczeniach przedstawianych obecnie wycieczkom w Oświęcimiu czy na Majdanku jako komory gazowe". Historyków-badaczy holocaustu Ratajczak nazywa "wyznawcami religii holocaustu, a więc zwolennikami cenzury i narzucania opinii światowej fałszywego, propagandowego obrazu przeszłości".
Dariusz Ratajczak został już zawieszony w prawach pracownika naukowego, a jednocześnie, jak zapowiedział profesor Witold Kulesza, do niedawna szef...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)