Dziki lokator
Dziki lokator
Wszyscy wiedzą kim jest Sting. Lecz bynajmniej to nie słynny brytyjski piosenkarz ma prawo do używania swojego pseudonimu w Internecie - uprzedził go nieznany nikomu spryciarz: Michael Urvan.
FOT. (C) EPA
GRZEGORZ SOWULA
Ćwierć wieku temu młodzi ludzie z niefrasobliwością opowiadali o zajmowanych przez nich "na dziko" adresach. Dziś można ich znacznie częściej spotkać w Internecie - właściwy adres wirtualny jeszcze do niedawna pomagał sfinansować pierwszorzędny adres rzeczywisty.
Rejestracja nazwy, pod którą kryją się w sieci poszczególne instytucje, organizacje, grupy zainteresowań i prywatne osoby, jest sprawą prostą: wystarczy zgłoszenie w odpowiadającym nam portalu i uiszczenie opłaty. Zwykle jest ona minimalna, najczęściej właściciele portalu gotowi są z niej zrezygnować, by zachęcić do korzystania z pozostałych usług - a za te już będziemy płacić. Takie darmowe strony zdobi zwykle banner z nazwą providera-sponsora. W przypadku korzystania z portalu komercyjnego zgłaszający płaci ok. 100 zł za instalację i 50 zł rocznie za oferowane mu 10 do 15 MB miejsca.
Na Zachodzie opłaty pobierane za sieciowy adres są, relatywnie rzecz...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta