Moda na aborcyjny coming out
Wszystko trwało 5 minut, czuję wielką ulgę". Słowa te mogłyby być hasłem kampanii reklamowej na przykład pastylek na wzdęcia albo ból głowy. Jednak za sprawą głośnego wywiadu w „Gazecie Wyborczej" stały się symbolem wolności, która wyraża się w prawie kobiety o decydowaniu o życiu lub śmierci nienarodzonego dziecka.
Wyznanie jednej z najbardziej utalentowanych młodych piosenkarek chyba nikogo nie pozostawiło obojętnym. Najbardziej zaszokował powód, dla którego ciąża została przerwana. Dziecko ani nie było chore, ani nie poczęło się w wyniku przestępstwa. Nie zagrażało także życiu matki. Okazało się wpadką zaliczoną przez ludzi dorosłych, którzy nie chcieli niczego zmieniać w swoim poukładanym życiu. Piosenkarka i jej partner, wychowujący już dwójkę dzieci, razem kupili więc bilet wart tysiąc złotych, by w jednej ze słowackich klinik usunąć poczętego nieplanowo malucha. W całym wywiadzie artystka nie kwestionuje tego, czym była jej ciąża i kogo postanowiła abortować.
Szanując prawa...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)