PiS umowę społeczną już zawarł
W Europejskim Centrum Solidarności jak co roku poważnie i godnie. Choć mniej tłumnie niż przed rokiem i kompletnie nieekumenicznie. Tłumów mniej, bo pandemia, a ostateczne pomruki ekumenizmu zabiła kampania wyborcza i spór o tablice. Ostatecznie w poniedziałek 31 sierpnia przed Bramą nr 2 do południa manifestowali Lech Wałęsa i opozycja, a po południu NSZZ Solidarność i Andrzej Duda. Czcili ten sam strajk, ale jakoś inaczej, jakby była mowa o dwóch zupełnie różnych wydarzeniach historycznych. Ideał sięgnął bruku.
Nie będę płakał nad tym brakiem jedności, bo to przecież w naszym kraju stan naturalny. Rewersem konfederacji barskiej była targowicka, w powstaniach ścierali się biali z czerwonymi, endecja nienawidziła piłsudczyków, a solidaruchy rzucały brukowcami w komuchów. Chwile jedności były rzadkie i krótkie. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej? Czyżby historia rzeczywiście miała kogoś czegoś nauczyć? To raczej niemożliwe.
Ale poszukiwania sensu pojednania trwają. Jednym z pierwszych tematów rocznicowych debat w ECS była kwestia nowej umowy społecznej. Że niby jest potrzebna. W istocie, punkt obserwacyjny dotyczący tematu był wyjątkowy. Całkiem niedaleko ECS podpisywano przecież równo 40 lat wcześniej Porozumienia Sierpniowe. Miały być wywalczonym przez strajki skrawkiem wolności albo, inaczej,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)