Imperium snu
Bez snów i marzeń pozbawieni bylibyśmy wielu artystycznych wizji, dzięki którym możemy oswoić nasze własne sny.
Nie oprze mu się żaden mędrzec ani mocarz. Sen – odpoczywamy w nim, w harmonii z naturą – jak w chętnie malowanych przez kolorystów obrazach słodkiego snu, wśród zieleni, podczas letniej sjesty. Bywa jednak różnie, bo Hypnos, władca imperium snów, wysyła do ludzi swych trzech synów: Morfeusz daje im odpoczynek, Fantasos wizje, które ożywiały wyobraźnię artystów od Boscha po surrealistów, a Ikelos senne koszmary. Zdarzają się też noce bez snów: „Kiedyś spałam. Myślałam, że mój sen należy do mnie, myślałam, że podąża za mną jak cień – jest moim cieniem. Sen, myślałam, jest naszą połową, jest naszym schronieniem, naszą pomocą. Jest nami, jest naszą nieobecnością. Nie spać. Błądzić bez cienia” (Marie Darrieussecq, „Bezsenność”).
Błądzenie to znane jest wszystkim, którzy nie mogą zasnąć – jak w „Nocnym marku”, czyli autoportrecie Edwarda Muncha z 1923 r. Błądzący w swoim pokoju, z cieniami w oczach, przypomina bardziej widmo niż żywego człowieka, wychyla się ku widzowi, jakby prosił o towarzyszenie mu w tej okrutnej jawie. Sen, który zabiera nam około jednej trzeciej życia, jest potrzebnym wytchnieniem, ukojeniem i radością. Ale często budzi mary, lęki i upiory – jak w słynnym graficznym cyklu Francisca Goi „gdy rozum śpi, budzą się potwory”.
Często pojawia się w naszej wyobraźni pod postaciami, które pokazali nam artyści i poeci...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


