Azjatycka rozgrywka o wszystko
Czas nie gra na korzyść Xi Jinpinga. Jeśli szybko nie przejmie Tajwanu i nie otworzy Chin na otwarty Pacyfik, być może już nigdy nie stanie się przywódcą równym prezydentowi Stanów Zjednoczonych
To jest absolutny fałsz – nie ma wątpliwości Hideaki Tanaka, wybitny japoński profesor ekonomii związany z tokijskim Uniwersytetem Meiji. - Chińska gospodarka co najwyżej rozwija się w tempie 1-2 proc. a nie 5 proc., jak wynika z oficjalnych liczb Pekinu – przekonuje w rozmowie z „Plusem Minusem”.
Tanaka specjalizuje się w analizie kryzysu, w jakim znajduje się Japonia. Stara się zrozumieć, dlaczego kraj ma za sobą cztery stracone dekady. Okres, w którym wzrostu właściwie nie było, przez co w minionym roku dochód przeciętnego Polaka okazał się już większy, niż Japończyka. Ale profesor jest też przekonany, że „japońską chorobą” zaraziły się i Chiny.
– Oni idą naszym śladem, robią te same błędy. Tylko w jeszcze większym stopniu. Utrzymywana przez lata polityka jednego dziecka spowodowała, że załamanie demograficzne w Chinach jest głębsze, niż w Japonii. Nie zdołali też zniwelować ogromnych różnic w dochodach między miastem a wsią. No i nie da się osiągnąć pewnego poziomu rozwoju gospodarki bez takich instytucji, jak niezawisły wymiar sprawiedliwości i prywatne banki – podkreśla.
Do tego dochodzi jeszcze jeden zasadniczy problem. Setki milionów Chińczyków nie mogą liczyć na żadną emeryturę, na żadne zabezpieczenie socjalne. Oszczędzają więc na czarną godzinę. A to ogranicza konsumpcję. Chiny są więc skazane na masowy eksport, główny silnik pchający jeszcze gospodarkę. Tyle że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
