Ti-ti-uu, melodia powrotu
Ale przyjść z pustymi rękami, zapukać do drzwi, wyciągnąć rękę na powitanie, w krępującej ciszy, zamiast obudzić ich wszystkich nową melodią? To byłoby gorsze niż w ogóle nie wrócić.
Nawet jeśli to potrwa jeszcze miesiąc lub dwa, to czy może być lepszy plan na ten czas, niż wypełnić go czekaniem? Wiosna nie zacznie się, dopóki nie wróci przyjaciel – ona musi nadejść razem z nim, jak osoba, towarzysz jego podróży. Przynosi ją ze sobą z południa, w plecaku, na ramieniu albo w zgięciu kapelusza. Jakby była ostatnim smokiem na świecie. Czymś, co nie miało się prawa wydarzyć, postacią z innego świata. Zaklęciem wypowiedzianym przez wsiąkające w ziemię resztki śniegu. Melodią, którą układał podczas drogi. Tym wszystkim jest wiosna, kiedy przyprowadza ją ze sobą Włóczykij. Można potem usiąść wokół niej w kręgu przyjaciół, jakby była opowieścią snutą przy ognisku, skarbem znalezionym na dalekim południu.
Ale zanim to wszystko się stanie, jest jeszcze droga, ze wszystkimi jej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)