Afera Tomasza Szmydta niczego nas nie nauczyła
Dwa lata po ucieczce Szmydta Polska wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie, jak chronić tajemnice państwa i niezależność wymiaru sprawiedliwości.
null
Tomasz Szmydt, były sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, ścigany przez prokuraturę pod zarzutem szpiegostwa, miał dostęp do tajnych informacji państwowych. Jego ucieczka wywołała dyskusję, czy osoby, które z racji pełnionych funkcji mają dostęp do informacji niejawnych, powinny go zachowywać bez kontroli służb.
– Szkody związane ze sprawą Szmydta są dwuwymiarowe. Pierwsza, widoczna gołym okiem: człowiek z dostępem do tajemnic państwowych od dwóch lat buduje za wschodnią granicą narracje uderzające w Polskę, do tego przemawiając z pozycji autorytetu – byłego sędziego z wglądem w kondycję służb. Druga, niewidoczna – i znacznie groźniejsza: wiedza przekazana białoruskiemu aparatowi bezpieczeństwa, jeszcze przed ujawnieniem ucieczki, a następnie, najprawdopodobniej, w ramach szczegółowego przesłuchania już po przekroczeniu granicy – mówi „Rzeczpospolitej” płk Grzegorz Małecki, ekspert ds. bezpieczeństwa państwa, były szef Agencji Wywiadu.
Czy państwo zminimalizowało podobne ryzyko? – W sądach powszechnych, za które odpowiada Ministerstwo...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)