Linie z Europy narzekają na wojnę, ale latają więcej
Linie arabskie robią, co mogą, żeby odzyskać rynek, ale Iran wciąż atakuje cele w regionie. Korzystają na tym przewoźnicy europejscy. Narzekają na drogie paliwo, podnieśli ceny biletów i... latają do Azji pełnymi samolotami.
null
Wprawdzie Emirates zapewniają, że wznowiły praktycznie wszystkie przedwojenne operacje, a Etihad potwierdził otwarcie połączenia między Abu Zabi a Krakowem, które ma wystartować już 11 czerwca, ale pasażerowie nadal mają obawy przed wyborem lotów z przesiadką na Bliskim Wschodzie. W kwietniu Emirates wykonały o 34 proc. mniej rejsów, niż rok wcześniej w tym samym miesiącu. Etihad ściął siatkę o jedną piątą, a Qatar Airways aż o 56 proc. Teraz Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały o pełnym otwarciu nieba, ale ostatni irański atak na rafinerię w Fudżejrze jest mocnym ostrzeżeniem, że nie jest tam do końca bezpiecznie.
W tej sytuacji wygrywają linie europejskie, które latają do Azji. – Do Indii, Japonii i Korei mamy samoloty wypełnione „pod korek” – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. Jesienią linia otwiera połączenie Warszawa–Bangkok, a jednocześnie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)