Reforma może wydłużyć kolejki
Miesięczny limit godzin pracy lekarzy, zaproponowany przez resort zdrowia, ma uwzlędniać wizyty i dyżury w publicznych i prywatnych placówkach. Eksperci ostrzegają, że grozi to zmniejszeniem dostępności niektórych usług.
Maksymalnie 320 godzin pracy miesięcznie – taki limit chce wprowadzić Ministerstwo Zdrowia dla pracowników ochrony zdrowia. Nowe przepisy obejmą nie tylko czas przepracowany w publicznych szpitalach czy przychodniach, ale również dyżury i wizyty realizowane prywatnie przez lekarzy, którzy równolegle pracują w systemie finansowanym przez NFZ. Wyjątek przewidziano jedynie dla lekarzy pracujących wyłącznie komercyjnie. Jeśli nie świadczą usług w publicznym systemie, limity ich nie obejmą. Resort przekonuje, że poprawi to bezpieczeństwo pacjentów. Eksperci ostrzegają jednak, że skutkiem mogą być dłuższe kolejki zarówno w placówkach publicznych, jak i w prywatnych gabinetach.
Lekarz ma być wypoczęty
Resort zdrowia przekonuje, że nie ma znaczenia, gdzie lekarz przyjmuje pacjentów – liczy się całkowity czas wykonywania zawodu. Takie stanowisko podziela również Naczelna Izba Lekarska. – Z naszej perspektywy to, że czas pracy lekarza będzie liczony całościowo, czyli zarówno w prywatnym, jak i w publicznym systemie, nie jest kontrowersyjne. Lekarz ma być wypoczęty niezależnie od tego, czy przyjmie pacjenta, za którego płaci NFZ, czy pacjenta z pakietem medycznym – mówi rzecznik NIL Jakub Kosikowski.
Zdaniem samorządu lekarskiego wyłączenie z limitów lekarzy pracujących wyłącznie prywatnie prowadziłoby do nierównego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
