Lewy obrońca z dobrego domu
Lewy obrońca z dobrego domu
FOT. MICHAŁ SADOWSKI
Czy czytanie książek może wyjść piłkarzowi na dobre?
TOMASZ RZĄSA: W grze nie pomaga, może nawet przeszkadza, bo człowiek zaczyna myśleć o rzeczach, o których na boisku myśleć nie powinien. Natomiast jest dobrym hobby, odskocznią od codzienności, zwłaszcza jeśli codzienność sprowadza się do kopania piłki.
Nie czuje się pan z tym hobby trochę nieswojo w środowisku piłkarskim?
Dlaczego?
Piłkarz i książka to dość rzadko widywana para.
Nie do końca tak jest. Znam wielu chłopaków, którzy grają w piłkę i znajdują czas na czytanie książek.
Niedawno Mariusz Piekarski pochwalił się w wywiadzie, że przeczytał w życiu jedną. Miała mało stron, więc czytał w szkole, na przerwie. Jakaś lektura, coś o chudym koniu.
Ja rozumiem, że i tak bywa. Ale nie lepiej już wtedy siedzieć cicho? Po co się tym chwali?
Anglik Graeme Le Saux był tępiony przez innych piłkarzy na boisku i poza nim po tym, jak pochwalił się w prasie swoją pasją czytania, zainteresowaniem sztuką. Nie miał pan takich problemów?
Nigdy. To chyba kwestia przystosowania, znalezienia swojego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta