Dżihad na operowej scenie
Fascynująca „Czarna maska" Pendereckiego ryzykownie wpisana w dzisiejsze konflikty.
Jacek Marczyński
Kiedy trzy dekady temu Krzysztof Penderecki skomponował „Czarną maskę" dla festiwalu w Salzburgu, a wkrótce potem operę wystawiono w Wiedniu, recenzenci porównywali ją z „Salome" Straussa (znawcy tematu wiedzą, że odegrała ona przełomową rolę w historii XX-wiecznej muzyki). Jeden zaś z poważnych austriackich krytyków nazwał ją kamieniem węgielnym nowej epoki.
A jednak ta opera niczym pojawiająca się w akcji czarna maska przemknęła przez sceny i zniknęła. I oto Marek Weiss w Operze Bałtyckiej sięgnął teraz po nią, 18 lat po ostatniej inscenizacji w Krakowie.
Powroty po takiej nieobecności bywają interesujące. Czas weryfikuje...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
