Dzięki Szyszce mamy wilki
Szanowałem Balcerowicza, choć nie był skłonny do dialogu. To był kłopot, bo UD była partią przywiązaną do zasad demokracji, za przywództwa Mazowieckiego ważącą decyzje – a trafił nam się autokratyczny przywódca - mówi Radosław Gawlik, wiceminister ochrony środowiska w rządzie Jerzego Buzka.
Plus Minus: Nie ma w naszej polityce zbyt wielu ekologów, którzy odnosiliby spektakularne sukcesy. Czyżby ekologia nie była dobrą trampoliną do kariery politycznej?
Chyba nie. 29 lat temu, gdy zacząłem zajmować się ekologią w parlamencie, socjolodzy lansowali tezę, że najpierw musimy się dorobić, zaspokoić podstawowe potrzeby, a potem, gdy już będziemy społeczeństwem sytym, przyjdzie pora na dbałość o środowisko. Wtedy do końca w to nie wierzyłem. Ale teraz wydaje mi się, że dziś, gdy staliśmy się społeczeństwem zamożniejszym, zainteresowanie ekologią jest większe. A przecież jakość środowiska i tak jest lepsza niż kiedyś, gdy np. rzeki i powietrze były ogromnie zanieczyszczone.
Powietrze jest chyba bardziej zanieczyszczone dzisiaj?
Myślę, że standardy się zmieniły. W czasach PRL głównym trucicielem był przemysł. Ale przynajmniej obowiązywały normy jakości dla węgla, których dziś nie ma. Zostały zniesione w 2004 roku, po wejściu Polski do Unii. Dlatego w gospodarce komunalnej palimy tanimi odpadami węglowymi – flotem i mułami, a w rezultacie mamy najbardziej zanieczyszczone powietrze w całej Unii.
To ciekawe, że akurat wejście do Unii Europejskiej było impulsem do zniesienia norm jakości węgla.
To chyba kamyk do ogródka neoliberałów. Ktoś wpadł na taki mądry pomysł na fali liberalizacji rynku. W...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta