Feminatywy, ofiary PRL
Wystawa o najstarszych zabytkach języka polskiego to pomysł na pokazanie największych skarbów Biblioteki Narodowej i przypomnienie tego jak używano w dawnej polszczyźnie feminatywów.Rozmowa z Tomaszem Makowskim, Dyrektorem BIblioteki Narodowej
Na prezentowanej w Pałacu Rzeczypospolitej wystawie „Jam posełkini jego. Język i emocje polskiego średniowiecza” mamy zaskakującą sytuację. Można ją porównać do wystawy w MSN-ie „Kwestia kobieca 1550-2025”, która podważa teorię, że kobiety były nieobecne w sztuce. Okazuje się, że były obecne – tylko w XIX wieku wpływowi krytycy wygumkowali je z historii. Czy podobnie było z feminatywami w polskiej tradycji językowej, które przypomina ekspozycja Biblioteki Narodowej?
Feminatywy były obecne w języku polskim od średniowiecznych tekstów do PRL. Dopiero wówczas zaczęły znikać zapewne z powodu przekonania, że forma męska jest poważniejsza i chęci ujednolicenia stylu urzędowego. Wystawa o najstarszych zabytkach języka polskiego to pomysł na pokazanie nie tylko największych skarbów Biblioteki Narodowej, ale też przypomnienie bogactwa języka polskiego w średniowieczu. Również o używaniu w dawnej polszczyźnie feminatywów...
Większość z nas chyba jednak o tym nie pamięta, poza tym wmawia się nam, że to feministyczne wynalazki ostatnich lat.
Tym lepszy okazuje się pomysł, żeby podkreślić już w tytule wystawy „Jam posełkini jego”, czyli cytat z wypowiedzi Maryi w rękopisie z 1444 r. Poza prezentacją dojrzałości literackiego języka polskiego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
