Razem przeciw Nemezis
„Aeon’s End” to propozycja dla tych, którzy nie przepadają za rywalizacją z innymi graczami, za to kochają wspólnie z nimi pokonywać wyzwania stawiane przez grę.
O „Aeon’s End” miałam już okazję pisać przy okazji recenzowania jednej z odsłon tej rozbudowanej serii, czyli „Aeon’s End: Wygnańcy”. Chociaż słowo „rozbudowana” nie oddaje w pełni rozmiaru tego uniwersum. O kolejne pozycje, mniejsze i większe dodatki można się wręcz potknąć. Co ciekawe, nie chodzi wyłącznie o dodawanie w kolejnych pudłach nowych potworów do pokonania bądź bohaterów do grania. Seria rozwija się zarówno fabularnie – wzbogacana o coraz to nowe elementy oraz zwroty akcji, jak i mechanicznie. W tym drugim przypadku, chociaż wciąż jest to kooperacja oparta na tzw. deck-buildingu, dostaliśmy i kampanie (gdzie rozgrywamy serie scenariuszy połączonych wspólną historią), i edycję legacy (w której w pewnym sensie „niszczymy” czy też modyfikujemy elementy gry np. przez umieszczanie na kartach naklejek zmieniających ich zdolności).
Długo można o tym opowiadać, ale dzisiaj wrócę do korzeni i przedstawię pierwsze pudło, czyli po prostu „Aeon’s End”, podstawkę, od której wszystko się zaczęło. Można nawet rzec, że klasykę. Proszę rozsiąść się wygodnie i przeczytać, jaki był początek tego wszystkiego. Tylko proszę uważać, bo jak tam się człowiek z tym wszystkim zapozna, to bardzo łatwo wsiąka i już żyć bez tej serii nie może. A pierwsze...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)




