Dziejowy zakręt, czyli zmierzch Europy
Wielkomocarstwowa gra, jaka niestety wróciła na globalną scenę, to czas sporządzania inwentarza własnych potencjałów i możliwości, zimnego realizmu i umiejętnego pozycjonowania się wobec tych najsilniejszych. Lepiej jest bowiem zawczasu stanąć po stronie tych, co wygrają i będą kształtować nowy ład, niż po stronie przegranych.
W początek nowego roku świat wchodzi jak na karnawał przystało. Wszystkie ważne ośrodki siły są w ruchu. Trwa zawirowanie, dominuje niepewność. Chyba dosłownie nikt nie wie, kiedy i jak ten obecny bal się zakończy.
Punktem wyjścia jest to, że na czele ciągle najsilniejszego organizmu na globie stanął człowiek definiowany jako patologiczny narcyz, łasy na pochlebstwa bardziej niż mały dzieciak na cukierki.
Donald Trump jest specyficzny. Nie mieści się w klasycznych teoriach polityka, a tym bardziej stratega. Sam w głośnym wywiadzie dla dziennika „Politico” stwierdził, że „nie ma żadnych wizji”. Nadal czuje się przede wszystkim biznesmenem i nawet deweloperem, który liczy. A sen z powiek spędza mu fakt, iż skumulowany dług USA sięga 38 bln dol. Dlatego w kontaktach ze wszystkimi państwami patrzy na saldo handlowe i dlatego 2 kwietnia minionego roku – jak to u niego, z wielką pompą medialną – wprowadził dodatkowe cła i taryfy, nie oglądając się na to, czy chodzi o wrogów i rywali, czy politycznych sojuszników. Natomiast mając roszczenia wobec Kanady czy Grenlandii oraz otwarcie atakując wybranych przywódców europejskich podważa sojusze.
Elastyczny realizm
Jednakże u Europejczyków niepokój budzi zarówno jego merkantylizm i transakcyjność, jak też widoczny zachwyt...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)