Biją sojuszników Rosji, Putin milczy
Moskwa nie komentowała ani porwania lidera Wenezueli, ani gróźb Waszyngtonu wobec Iranu i Kuby, jak i ataków na tankowce „szarej floty”.
– To plunięcie prosto w twarz nam wszystkim – denerwował się jeden z rosyjskich imperialnych propagandzistów o schwytaniu Maduro przez amerykańskie oddziały specjalne. Ostatnie działania Waszyngtonu wywołały burzę w środowiskach „nacjonalistycznych patriotów”, oczekujących jakichś reakcji od Kremla. Tymczasem Putin milczy.
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow publicznie mówił o Wenezueli „sojusznik” i „partner”. Ale o jego aresztowaniu nie powiedział ani słowa. – Nikt nie wierzył, że Waszyngton ośmieli się obalić obecne władze (Wenezueli). Wydawało się, że to jakoś tak zbyt śmiało. Tym bardziej, że Wenezuela to jakby nasz sojusznik. Były oficjalne oświadczenia (rosyjskiego MSZ–red.), że Rosja przyjedzie na pomoc, jakby co. A w rezultacie USA się udało i nikt nie rzucił się na pomoc. Te wydarzenia wprawiły wszystkich w zakłopotanie – mówił jeden z anonimowych urzędników rosyjskiego rządu niezależnemu portalowi „Meduza”.
– No po prostu nie ma zasobów, wszystko pochłania SWO (Specjalna Operacja Wojskowa – propagandowa nazwa wojny z Ukrainą–red.)– martwi się kolejny rozmówca niezależnych mediów.
Kreml...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
